ROZDZIAŁ
XXXI
W moim
zespole
Następnego dnia późnym rankiem stałam
w moim nowo pomalowanym, świeżo wyłożonym wykładziną biurze - a dokładniej w
moim przyszłym biurze - i wyjrzałam przez okno na widok.
Śródmieście. Przeważnie inne wysokie
budynki. Ale za rogiem tego po drugiej stronie ulicy mogłam zobaczyć góry.
Najwspanialszy widok.
Powoli odwróciłam głowę i ogarnęłam
wszystko. W moim biurze było pudełko z nowym komputerem. Były jeszcze dwa, jeden
w pomieszczeniu Daisy, jeden w dodatkowym biurze. W przestrzeni Daisy
znajdowała się również pudło z drukarką, skanerem i faksem, a także pudełka z
routerami i innymi rzeczami IT.
W sali konferencyjnej była
kserokopiarka.
Majestatyczny
był już na ścianie. Ralphie i Buddy przyszli i powiesili go w ten weekend.
Meble były już zamówione i zostaną
dostarczone w środę. Brody pokaże się w środę wieczorem, żeby założyć sieć.
Innymi słowy, Daisy była zajęta. A Ava zadzwoniła tego dnia i powiedziała, że
wysłała e-mailem pięć różnych logo do obejrzenia. Wybór był trudny, ale
wybrałam taki, który był elegancki i profesjonalny oraz miał więcej czerni i
szarości niż gorącego różu, żeby nie był zbyt dziewczęcy.
Co więcej, pan Kumar zatrzymał się
tego ranka w Fortnum, aby dać mi „kotka”, którego odebrał od swoich sąsiadów.
To nie było dużo, ale ponieważ Tex, Hector i Mace akceptowali płatności, zadziałało.
Oznaczało to, że zamknęłam i otrzymałam
zapłatę za moją pierwszą sprawę.
Stałam w swoich biurach, które miały
być umeblowane i gotowe do czwartku.
To się wydarzyło.
Ja. Ally Nightingale byłam w
biznesie.
Uśmiechnęłam się.
Drzwi się otworzyły i wszedł Lee.
Mój uśmiech zgasł i wzięłam oddech.
Indy weszła do Fortnum czterdzieści
pięć minut temu, mówiąc, że przeszło jej najgorsze i zamierza spróbować pracy.
Pięć minut później Lee zadzwonił z prośbą o spotkanie ze mną w biurze.
Nie bałam się. Wiedziałam, że zdałam
wszystkie Testy Lee. Nie zaangażowałby mnie, nie dałby mi wyboru (niebezpiecznego)
zadania lub łagodnego spojrzenia, zanim wyszłam zeszłej nocy, gdybym tego nie
zrobiła.
Po prostu nie wiedziałam, co on z tym
zrobi.
Nie ruszyłam się z miejsca przy
oknie, kiedy wszedł, wpatrywał się we mnie i zatrzymał się w drzwiach. Oparł
się o futrynę.
„Niezła przestrzeń” - zauważył,
chociaż ledwo na nią patrzył.
„Tak” - odpowiedziałam, bo na pewno
tak było.
Potem oznajmił - „Luke upadł zeszłej
nocy.”
Co?
Poczułam, jak moje brwi się ściągają
- „Luke upadł?”
„Jeśli w ogóle był na granicy” -
ciągnął.
„Lee, straciłam trop” - powiedziałam.
Jego oczy nabrały intensywności,
kiedy powiedział - „Uważa, że jesteś gównem, Ally.”
Wtedy to zrozumiałam. Luke popierał
moją grę.
Oznaczało to, że miałam ich
wszystkich po swojej stronie, z wyjątkiem Monty’ego. A Jack i Matt jeszcze się
nie określili.
Okej, miałam większość.
To uczucie znów mnie uderzyło. Cholernie
dobre.
Ale tylko skinęłam głową i powiedziałam
- „To świetnie”.
„To była dobra decyzja, aby przyjść
do mnie z tą notką” - stwierdził Lee.
Nie odpowiedziałam, bo już to wiedziałam.
Lee ciągnął dalej - „Muszę
powiedzieć, że to mnie całkowicie zszokowało. Ale w dobry sposób.”
„Widziałeś, że jestem dobra w tym, co
robię” - przypomniałam mu - „I wiesz, że jeśli jesteś w tym dobry, musisz być
sprytny”.
„Masz wszystko co potrzebne.”
Wciągnęłam powietrze na ten komplement.
Lee znowu się odezwał.
A kiedy to zrobił, wstrząsnął moim
światem.
„Chcę, żebyś była w moim zespole,
abym mógł cię uczyć i podpisać twoje godziny.”
O mój Boże!
Tym razem wciągnęłam oddech.
Wtedy mnie to uderzyło.
Rozejrzałam się po pomieszczeniu i z
powrotem do niego - „Lee, ja…”
Przerwał mi - „Kontrakt, Ally.
Zabierasz swoje własne sprawy. Kiedy ocenię twoje umiejętności, zawierasz umowę
ze mną, kiedy będę potrzebował twoich umiejętności lub kiedy będę potrzebował
kobiety. Jeden z moich chłopców pracuje z tobą w twoich sprawach, aby mogli
potwierdzić twoje godziny pracy w Radzie Licencyjnej i poszerzyć twoje
umiejętności. Wrócę do gry Shirleen i spraw, w których będziesz się wyróżniać.
Byłoby jednak błędem, gdybyśmy pracowali razem na co dzień. Mężczyźni i ja
dobrze ze sobą współpracujemy, ale to dlatego, że pracowaliśmy razem od lat.
Zwykliśmy walić głowami i często. Teraz znamy swoje granice. Ty i ja
prawdopodobnie będziemy rywalizować, jeśli nie damy jej czasu na przyzwyczajenie
się do siebie. Chciałbym tego uniknąć.”
Nie mogłam w to uwierzyć.
Uwielbiałam to, ale nie mogłam w to
uwierzyć
„Ja też” - zgodziłam się, zamiast
robić wojenny okrzyk radości.
„Więc nie na co dzień. Ale umowa
zadziała.”
„Tak” - odpowiedziałam cicho.
„Byłaś wspaniała ostatniej nocy,
kochanie” - stwierdził równie cicho.
Oczy zaczęły mi płonąć.
„Porozmawiam z tatą” - kontynuował -
„Mama już jest na pokładzie. Wie, że nie wychowała słabej kobiety i wie, że
jesteś cała Nightingale”.
O cholera. To nadchodziło.
Spojrzałam na nogi.
„Ally”- zawołał.
Odetchnęłam głęboko i spojrzałam na
Lee.
„Jest milion innych rzeczy, których
chciałbym dla ciebie. Zajęło mi trochę czasu i Hankowi, żeby to rozłożyć, ale
najbardziej pragnę tego, czego ty chcesz. Więc teraz mówię ci, tak jak wczoraj
z tą notatką, nigdy w to nie wątp, kiedy będziesz mnie potrzebować, będę dla
ciebie.”
Zawsze był.
Zawsze.
„Kocham cię” - szepnęłam.
„Wiem” - odpowiedział.
Zacisnęłam zęby, żeby zwalczyć płacz.
Lee nie skończył kołysać moim światem
- „Po tym, jak wyszłaś wczoraj po południu, Eddie rzucił mi parę słów w twarz.”
O stary.
„Pogadaliśmy.” - kontynuował. - Ale
słyszałem jego i słyszałem ciebie. Teraz proszę cię, żebyś wycofała się z
Dariusa.”
O nie.
Do diabła, nie.
Nie po to rozpieszczał mnie pochlebstwami,
akceptacją i obietnicami współpracy z Gorącą Drużyną Marzeń, aby potem rzucać
mi to gówno.
Odwróciłam się całkowicie do niego -
„Lee. Nie ma mowy.”
Uniósł rękę i opuścił ją, potrząsając
głową - „Eddie i ja porozmawiamy z Malią. Zobaczymy, czy jest gotowa na zbliżenie
się Dariusa. Upewnimy się, że wie, że jest to w ogóle możliwe. Ale jeśli ona
nie widzi tego i da do zrozumienia, że nigdy nie będzie tego widziała możliwym,
Eddie i ja nie chcemy, żeby mu o tym mówiono. Będzie z tym walczył, ale może
też mieć nadzieję. Jeśli nie będzie miał nadziei, nie chcę go wystawiać na
odczuwanie tego bólu.”
To miało sens.
„Okej, dam tobie i Eddiemu trochę
czasu” - zgodziłam się i zanotowałam do mojej listy rzeczy do zrobienia tego
dnia telefon do Duke’a, aby przekazać mu raport na ten temat.
„Jeśli dokonamy cudu i porozmawiamy z
Dariusem, wciągamy Jules. Ona zna sposoby radzenia sobie z tym gównem i może
złagodzić to dla całej trójki.”
To był tak wspaniały pomysł, że żałowałam,
że nie pomyślałam o tym osobiście.
„Dobrze” - powiedziałam.
„A dopóki wszystko się nie rozpocznie
Indy, mama, tato, Tomie, Shirleen: nikt o tym nie wie. Darius nie będzie miły,
gdy wpadniemy w jego gówno. Potrzebuje pozycji awaryjnych. Jeśli wybierze kogoś
z naszej załogi, a ty znikniesz z jego pola widzenia, będzie to Indy lub
Shirleen.”
Przytaknęłam.
„Rozumiesz?” - zapytał.
„Absolutnie.”
Wtedy Lee skinął głową.
„To jest właściwa decyzja” -
powiedziałam mu.
„Zawsze tak było” - powiedział.
Miał co do tego rację i nagle zdałam
sobie sprawę, że to ciążyło jemu i Eddiemu i to bardzo.
Od siedemnastu lat.
Co było do bani.
Odwrócił wzrok i zobaczyłam, jak
zaciska mu szczękę, zanim spojrzał na mnie.
„Eddie i ja, obaj, kiedy wpadł w to
gówno, prawie go straciliśmy, Ally. Byłem w wojsku, kiedy głęboko wkopał się w
to gówno z Leonem, więc nie było mnie w pobliżu, żeby się w to zaangażować.
Eddie był i to zrobił. Hank był i to zrobił. Kiedy byłem w pobliżu, to robiłem.
Ale nie było dla niego odwrotu, był taki zły. Jego umysł się spieprzył,
podejmował błędne decyzje, nie mając pojęcia, że ten człowiek, który go
wykorzystywał, był człowiekiem, który zasługiwał na jego złość. Jeśli potrafił
utrzymać złość tak głęboką i ekstremalną, że oślepia w powrocie go na właściwą
ścieżkę, musisz być przygotowana na to, co z tego wyniknie.”
„Jestem” - zapewniłam go.
Lee przyglądał mi się przez chwilę i
wydawało mi się, że ocenia zasadność mojego oświadczenia.
Odkryłam, że nie był, kiedy przyznał
- „Ja nie jestem”.
„To właśnie jest to,” - oznajmiłam
natychmiast - „ta lojalność wobec Dariusa, lojalność, która sprawiła, że ty,
najsilniejszy, najbardziej nieustraszony człowiek, jakiego znam, unikasz
robienia tego, co słuszne, aby nie stracić przyjaciela, właśnie to Liam musi
wiedzieć o swoim ojcu.”
Zacisnął mięśnie w szczęce, zanim
podniósł brodę.
Twardzielowa odpowiedź masz rację.
Walczyłam z uśmiechem.
Czas iść dalej, choć nie w stronę
przyjemniejszych rzeczy.
„Mam stalkera” - oznajmiłam.
Lee natychmiast oderwał się od
framugi.
„Co do cholery?” - wyszeptał
przerażająco.
„Nie jest starym klientem ani nikim,
na kogo ma wpływ moja praca. Stary sąsiad. Nie znam go. Nigdy go nie spotkałam.
Po prostu był w pobliżu. I robi mi zdjęcia.”
„Sobie, kurwa, żartujesz?” - zapytał.
Żałowałam, że tak nie było.
Potrząsnęłam głową i powiedziałam - „Ren
namierzył go i zajrzał do tego. Znalazł zdjęcia w jego mieszkaniu. Nie jest
szczęśliwy. W skali A: szczerze wkurzony. Chroni mnie i jasno dał do
zrozumienia, że prowadzi tę szarżę, ale chce, żebyś się za...”
Przestałam mówić, ponieważ Lee odwrócił
się i przeszedł przez drzwi.
Cóż, domyśliłam się, że Ren będzie
miał nieoczekiwanego gościa.
A to oznaczało, że Dawn miała stanąć
twarzą w twarz z mężczyzną, którego pragnęła dla siebie (chociaż nie miała
żadnego strzału), który obgryzł jej tyłek i zwolnił.
Naprawdę chciałam to obejrzeć, ale po
sposobie poruszania się Lee doszłam do wniosku, że już to przegapiłam.
Wtedy dotarło do mnie, że Dawn
prawdopodobnie nie wiedziała, że Lee będzie miał z Indy dziecko.
A ona nienawidziła takich wiadomości.
Nakreśliłam to również w mojej liście
rzeczy do zrobienia, aby poinformować ją o tym, a po zakończeniu spotkania Lee
(całkowicie satysfakcjonująco, w wielkim stylu), miałam kolejne punkty w moim
programie, skoro byłam w tym miejscu.
Właściwie dwie. Pierwsza, nie taka łatwa.
Druga, namówienie Rena do seksu na jego biurku; prawdopodobnie nie będzie
trudne.
Więc dałam sobie Czas Tortur Dawn.
Ponieważ chciałam dostać się do
drugiego, a jednocześnie zrujnować dzień Dawn, przeciągnęłam tyłek przez biuro,
żeby zajrzeć do pierwszego.
Wpadłam na korytarz, przeszłam przez
niego i weszłam do biura Rena.
Dawn wyglądała na trochę przerażoną,
co sprawiło, że uśmiechnęłam się i przywitałam się z entuzjazmem - „Cześć,
Dawn”.
Przestała wyglądać na przerażoną i
patrzyła na mnie przez nanosekundę, zanim jej maska wślizgnęła się na miejsce.
„Hej, Ally” - odpowiedziała słodko.
Zatrzymałam się przy jej biurku -
„Widziałaś Lee?”
Jej nozdrza rozszerzyły się, ale odpowiedziała
swoim słodkim głosem - „Tak. Jest z Renem.”
„Fajnie” - stwierdziłam - „Czy
przekazał ci dobre wieści?”
„Nie” - wymusiła słodko drżącym
głosem.
„Indy się spodziewa dziecka. To
niesamowite, prawda?” - zapytałam.
„Wspaniałe wieści” - teraz brzmiała
na podduszoną.
„Więc pozwól mi posumować” -
powiedziałam, unosząc rękę i licząc - „Jules ma Maxa, ale myślę, że powinni
spróbować ponownie” - pochyliłam się w jej stronę i uśmiechnęłam się szeroko -
„Nie to, że nie próbują - po prostu nie próbują,
jeśli rozumiesz, o co mi chodzi.”
Patrzyła na mnie z zaciśniętymi
ustami.
Zrozumiała, co miałam na myśli.
Dodałam kolejny palec - „Jet ma urodzić
za parę miesięcy. Indy jest właśnie w ciąży. Ava i Luke pobrali się nieco ponad
tydzień temu i sposób, w jaki to robią, kto wie, kiedy będzie miała dziecko na
pokładzie. Mace i Stella nie są jeszcze małżeństwem, ale ona jest boginią rock
and rolla. Mogą zdecydować się rozpocząć, zanim to stanie się legalne dla nich”
- opuściłam ręce - „Całe to szczęście sprawia, że zaczynam czuć się
macierzyńsko. Może porozmawiam z Renem o próbach. Myślisz, że to dla nas za
wcześnie ” - zapytałam tonem pogawędki.
„Nie wiem” - odpowiedziała chłodno,
słodycz odeszła i wszystkim, co mogłam usłyszeć i zobaczyć, była czysta Dawn.
„Nie” - pokręciłam głową, wewnętrznie
chichocząc - „Pragnę go na chwilę tylko dla siebie” - ponownie oparłam się o ladę
i zniżyłam głos - „Widząc, że jest tak wiele radości. Rozumiesz?”
Jej głowa szarpnęła się dziwnie, co
zdecydowałam uznać za tak.
„W każdym razie” - zaczęłam się
oddalać - „Dzięki za rozmowę.”
Wyszłam na korytarz, a Dawn nic nie powiedziała.
Nie mogłam się doczekać, aż zaproszę
dziewczyny na Sesję Tortur Dawn. Moje biuro było idealnie zlokalizowane, by
uderzać Dawn Słownymi Przejażdżkami Rockowych Lasek. Myśląc o tym, naprawdę
miałam nadzieję, że moje następne spotkanie pójdzie dobrze i już naprawdę miałam nadzieję, że tak się
stanie.
Z korytarza było kilka drzwi, biura
Zano były znacznie większe niż moje i musiałam zgadnąć, które z nich są jego.
Ale wiedziałam, że jest w środku,
ponieważ zobaczyłam jego Caddilaca na parkingu.
Dokonałam wyboru, zapukałam do
zamkniętych drzwi i usłyszałam niecierpliwe - „Co?” - i stwierdziłam, że wybrałam
dobrze.
Otworzyłam drzwi i wsadziłam głowę do
środka - „Hej, panie Zano. Ma pan sekundę?”
Podniósł głowę znad swojego biurka,
wyglądając dziwacznie, kiedy otworzyłam drzwi, ale w chwili, gdy mnie zobaczył,
na jego twarzy malował się uśmiechy.
„Ally” - zawołał, wstając i
wyrzucając do przodu ręce - „Miła niespodzianka. Oczywiście, że mam dla ciebie
sekundę.”
Weszłam, zamknęłam drzwi i odwróciłam
się tylko po to, by mieć Vito przy sobie, z rękami mocno na moich bicepsach.
Zanotowałam w pamięci, że staruszek umie się szybko ruszyć, kiedy mnie
wciągnął, pocałował w jeden policzek, potem w drugi, po czym odepchnął mnie i
potrząsnął mną.
„I nie mów mi pan Zano. Wujku Vito!” - zadeklarował.
„Dobrze” - mruknęłam.
Pozwolił mi odejść jedną ręką, a
drugą wciągnął mnie głębiej w gabinet - „Skąd mam taką przyjemność?”
„Byłam po drugiej stronie korytarza,
sprawdzając postępy w pracy w swoich biurach i pomyślałam, że wpadnę.”
Kłamstwo. To było całkowicie
zaplanowane.
Wtedy przestałam kłamać - „Ren jest
zajęty, więc muszę poczekać, a nie chciałam czekać w recepcji. Dawn …” - urwałam,
gdy zatrzymaliśmy się przy jednym z foteli przed jego biurkiem i spojrzałam na
niego.
„Ach, Dawn” - wymamrotał, wskazując
ręką fotel, więc usiadłam. Obszedł biurko i kontynuował rozmowę - „Nie trudno
na nią patrzeć” - usiadł za biurkiem i spojrzał na mnie - „Ale czasami coś
ładnego na zewnątrz może skrywać…” - przerwał i stwierdził niezwykle
dyplomatycznie - „… interesujące
rzeczy w środku”.
Ujął to poprawnie. I rozgryzł Dawn.
Z drugiej strony, nikt nie twierdził,
że Vito Zano był głupi.
„Mam nadzieję, że nie masz nic
przeciwko, żebym ci przeszkodziła” - powiedziałam, a on ponownie wyciągnął
rękę.
„Ani trochę. Chciałem usłyszeć, jak
poszło twoje spotkanie z ojcem Paolo.”
Hmmm.
„Jeszcze z nim nie rozmawiałam, pa…
hmmm, wujku Vito.”
Machnął palcem w tę i z powrotem na
mnie - „Nie zwlekaj, cara. Zajęcia katolickie trwają rok.”
Tak było? Cały rok?
Jejć!
„Byłam trochę zajęta” - powiedziałam.
Skinął głową i przyjrzał mi się
uważnie - „Biznes ze Smithiem” - potrząsnął głową. „Słyszałem. Bardzo
niepokojące.”
Co do tego też miał rację.
„Teraz już się skończył. Czas przejść
dalej” - podzieliłam się.
„Powiedziałbym, że ostatnia część
byłaby częścią, w którą będziecie zaangażowani ty i twoje Rockowe Laski. A
nie…” - kolejna znacząca pauza - „… inną”.
Wiedział, że się rozbierałam.
„Robię, co muszę, aby wykonać swoją
pracę” - poinformowałam go. Jego oczy zwęziły się i pochylił się w moją stronę,
ale byłam pierwsza i pochyliłam się w jego stronę, kładąc dłoń na jego biurku.
„Nie, wujku Vito. Z całym szacunkiem,
wypracowałam to z Renem i moją rodziną. Rozumiem i doceniam twoją troskę, ale oni
byli blisko i również jest to dla mnie ważne, podsumowując, to moja praca, mój
wybór. I, bez urazy, prawdę mówiąc, to, na czym musisz się skupić, to nie ja
ani to, co dzieje się z Renem i mną, czy katolickimi zajęciami. Rób wszystko,
co w twojej mocy, aby nie stracić syna.”
Słyszałam jego szybki wdech i
dostrzegłam błysk bólu w jego oczach, którego nie był w stanie całkowicie
ukryć, zanim jego wyraz twarzy stał się przerażający.
Ale byłam Nightingale. Nie miało to
na mnie wpływu.
Więc kontynuowałam - „Ranisz go tym.
Jest rozdarty między lojalnością wobec ciebie, lojalnością wobec swojej matki i
tym, co jest w jego duszy. Jesteś jedynym ojcem, jakiego kiedykolwiek znał. Czy
naprawdę nie przeszkadza ci próba nagięcia go do swojej woli? Nawet rozumiejąc,
że jego wola została wykuta przez twoją własną krew, więc wiesz, że to się
nigdy nie wydarzy? W ten sposób zmuszając go do podejmowania decyzji, które
zranią ludzi, których kocha?”
„To nie twoja sprawa, Ally” - uciął,
a oczy były zimne.
„Ren to absolutnie moja sprawa, wujku
Vito” - odparłam szybko.
Zaczęliśmy wpatrywać się w swoje oczy.
Nie ustąpiłam. On też nie.
To oznaczało, że nasza pełna napięcia
cisza trwała długo.
Co zaskakujące, Vito ją złamał.
„Nie będę z tobą o tym rozmawiać” -
powiedział.
„Nie przeszkadza mi to” - odpowiedziałam
- „Tak długo, jak wiem, że mnie usłyszałeś.”
Skrzywił się do mnie i nic nie
powiedział. Usłyszał mnie.
„Zobaczę, czy Ren jest wolny” -
powiedziałam.
„Zrób to.”
Spotkanie zakończone, a sądząc po
jego minie, nie znalazłam przyjaciela.
Boże.
Vito.
Uparty.
Skinęłam głową i wstałam.
Ale kiedy już wstałam, spojrzałam na
niego i oddałam strzał na pożegnanie - „Kocham go. On jest moim światem. Więc
oczywiście chcę, żeby był szczęśliwy. Ta niezgoda czyni go nieszczęśliwym. Również
chcę pracować z nim po drugiej stronie korytarza, żebyśmy mogli wspólnie dojeżdżać.
On też tego chce. Wiem, że chcesz, żeby był szczęśliwy. Nie ma mowy, żeby
człowiek, który opiekował się Renem i jego rodziną, mężczyzna, który dał ojca
synowi bez ojca, mężczyzna, który podjął się walki za Avę i Sadie, skrzywdził
kogoś, na kim mu zależy. Nie tak głęboko. Byłoby dla mnie rozczarowaniem,
katastrofą dla mężczyzny, którego kocham, gdyby się dowiedział, że to
nieprawda.”
Na tym wystartowałam.
Ale widziałam, jak szarpnął głową i
miałam nadzieję, że to zrozumiał.
Zamknęłam za sobą drzwi i udałam się
do biura Rena, pragnąc, aby Lee zniknął. Nie dlatego, że nie kochałam mojego
starszego brata, ale dlatego, że nie chciałam zwlekać z przełamaniem pierwszego
razu na biurku Rena.
Nie zatrzymałam się przed drzwiami
Rena, ponieważ usłyszałam głos w recepcji. To był Dom i brzmiał na
rozgniewanego.
Byłam Ally. Zawsze ciekawą. Ruszyłam
więc ukradkiem w kierunku wyjścia z holu, ale zatrzymałam się, gdy mogłam
usłyszeć, a nie być widzianą.
„… faceci od IT i znaleźli to gówno”
- wycedził Dom.
„Ja …” - zaczęła Dawn.
„Kurwa, nie” - przerwał jej Dom - „To
twoje pisemne ostrzeżenie. Od teraz tylko firmowa poczta e-mail. Nie te bzdury,
które pisałaś do swoich dziewczyn. To jest popieprzone.”
Uśmiechnęłam się.
Ren kazał Domowi sprawdzić jej
e-maile. I miałam rację. Plotkowała ze swoimi przyjaciółkami w czasie pracy. Teraz
dostawała pisemne ostrzeżenie.
To był bardzo szczęśliwy dzień.
„I tylko dodam” - kontynuował Dom - „…
że to popieprzone gówno, które opowiadałaś swoim dziewczynom o tym, co się
stanie między tobą a mną, wyrzuć to gówno ze swojej głowy. Jestem żonaty. Mam
żonę, którą kocham i dziecko, które też kocham. Nie mam zamiaru tego spieprzyć.
Nie z tobą. Nie z nikim. I kochanie, tylko mówię, przyjrzyj się uważnie mojej
żonie, gdy przyjdzie następnym razem. Wiem, że myślisz, że twoje gówno nie
śmierdzi, ale nie jesteś warta zmiatać pył spod jej nóg.”
Nagle zdecydowałam, że polubiłam
Doma. Niestety, kiedy dał Dawn do wiwatu, wszedł do holu i skrzywił się na mnie.
„To było wspaniałe” - szepnęłam, gdy
się zbliżył.
„Ta suka to suka” - odpowiedział nie
szeptem.
Nie mogłam temu zaprzeczyć.
Dom nadal kroczył korytarzem. Aby mieć
(miejmy nadzieję) przyszłe odniesienie do ukształtowania terenu w Zano
Holdings, zanotowałam, do którego biura poszedł.
Potem poszłam do Rena, zapukałam i
weszłam, kiedy zawołał - „Tak?”
„Hej” - przywitałam się, zamykając za
sobą drzwi, zauważając, że Lee tam nie ma, więc nie ma opóźnień dla bzykanka.
„Hej” - odpowiedział, wstając i
poruszając się po biurku.
„Nie musisz wstawać, kochanie” -
powiedziałam, podchodząc do niego.
Spotkaliśmy się. Uniósł dłoń, aby
objąć moją szczękę i odchylić głowę do tyłu, zanim pochylił się, by dać mi
szybki pocałunek.
Kiedy podniósł głowę, powiedział -
„Tak, muszę”.
Całując się z Renem stojąc. Drugie
miejsce po całowaniu się z Renem w pozycji leżącej.
Więc zgodziłam się - „Tak, musisz”.
Otoczył mnie ramionami - „Jak tam
biuro?”
„Operacyjne w czwartek”.
Uścisnął mnie i mruknął - „Dobrze, mała”.
„Powiedziałam Lee o Snookie Riversie”
- poinformowałam go.
„Tak. Zauważyłem.”
Założę się, że tak.
„Jakieś wieści na ten temat?” - zapytałam.
„Jeszcze nie” - odpowiedział - „Ale
podejrzewam, że wkrótce będą. Szukają go zarówno Santo, jak i Lucky. Właśnie
miałem wejść, by porozmawiać z Vito i Domem, żeby wiedzieli, że Santo i Lucky
mają priorytetową misję i są niedostępni. Lee i ja zgodziliśmy się cię namierzać.
Włożył urządzenie do twojego samochodu, chce mieć takie w twojej torebce i
poprosi Brody’ego, żeby namierzał twój telefon.”
Mój mężczyzna tak mnie kochał.
Mój brat też.
„Nie przeszkadza mi to” - powiedziałam
mu, a potem zapytałam - „Coś mogę zrobić?”
„Chociaż Lee będzie miał cię na oku,
nadal chcę, żebyś mówiła komuś, gdzie jesteś, lub na przemian, gdzie będziesz i
kiedy spodziewasz się tam dotrzeć i robić to przez cały czas.”
Mogłabym to robić.
Odpowiedziałam więc - „Przyjęłam.”
Potrząsnął głową, ale jego usta
wykrzywiły się w uśmieszku.
„Okej, więc muszę jechać do Smithiego
i odmeldować się. Ale najpierw muszę uprawiać seks z moim mężczyzną na jego
biurku. Czy możemy to zrobić od razu, abym mogła przejść dalej?”
Nie była to kwiecista ani
uwodzicielska deklaracja, ale po słowie „seks” jego oczy rozgrzały się, a jego
ciało się poruszyło, cofając się do biurka i zabierając mnie ze sobą. Uznałam,
że zgadza się z moim planem.
I zrobił to.
Miał tylko dodatki - „Najpierw zejdź w
dół mnie na moim fotelu. Potem wypieprzę cię na biurku.”
Ogarnął mnie totalny skurcz
szczęśliwego miejsca tak duży, że aż zadrżały mi wewnętrzne strony ud.
„Dostaniesz to, a potem odwzajemniasz
przysługę ze mną na biurku” - wymieniłam się.
Ren był łatwy w negocjacjach. Wiedziałam
o tym, kiedy jego usta zbliżyły się do moich, jego oczy płonęły i odpowiedział
- „Zrobione.”
Potem mocno zacisnął ramiona i pocałował
mnie.
W końcu naprawdę nie mogłam
powiedzieć, która faza seksu na (i wokół) biurka Rena była najważniejsza. Więc
pomyślałam, że musimy to zrobić ponownie i to wkrótce, żeby się upewnić.
Naprawdę miałam nadzieję, że Vito się
przełamie, żeby mój mężczyzna mógł być blisko mnie.
Poważnie.
I to nie tylko po to, żebyśmy mogli
wspólnie dojeżdżać.
Dziękuję
OdpowiedzUsuńWow 😁 dziękuję ❤️
OdpowiedzUsuńDziękuję ❤
OdpowiedzUsuń